W pewnym momencie usłyszałam dzwonek do drzwi, szybko spojrzałam na zegarek. No właśnie, tak jak się spodziewałam to zapewne był Niall. Była godzina 19:30, pewne było to, że chciał sprawdzić czy się przyszykowałam i jestem gotowa do wyjazdu. Ja nie byłam w tym stanie, którego spodziewał się chłopak. Ponowne zadzwonienie rozległo się po moim mieszkaniu. Postanowiłam ignorować to, udając, że mnie nie ma. Było to strasznie głupie, ale nie chciałam iść na imprezę z osobą, którą zamieniłam parę słów. Wydawało mi się, że po paru razach nieudanej próby dobicia się do mnie, po prostu znudzi mu się to. Skierowałam się w stronę swojego pokoju, usiadłam na łóżku i wczytałam się w lekturę. Dzwonienie do drzwi nie ustawało po paru minutach w końcu mogłam odetchnąć z ulgą, chyba mu się z nudziło. Wreszcie. Nagle usłyszałam głośne dobijanie się do okna, wystraszyłam się bardzo, że to może być jakiś złodziej, albo gwałciciel, czy kto inny. Wzięłam ze sobą miotłę w razie jakiejkolwiek obrony. Dźwięki dobywały się z kuchni, spodziewałam się najgorszego na dodatek nie byłam w zupełności pewna czy zamknęłam okno. Szybko zapaliłam światło, już miałam się zamachnąć miotłą, ponieważ zauważyłam przed sobą cień jakiejś postaci, ale nie udało mi się to, osoba wyrwała mi tą miotłę. Wydarłam się przeraźliwie, ale po chwili usłyszałam:
- Opętało Cię kobieto?! To ja Niall..
- Co ty tu do cholery robisz? Wchodzisz do ludzi otwartym oknem, dobrze się czujesz?!
- Nie do ludzi, tylko do Ciebie. Myślisz, że jestem tak tępy i pomyślałem, że serio nie ma Cię w domu?
- Ja nie mam ochoty nigdzie iść, szczególnie z Tobą.
- Czemu jesteś na mnie taka cięta? Czy ja Ci coś zrobiłem?
- Nie, ale..
- Właśnie, nic o mnie nie wiesz, a zachowujesz się jakbym coś złego zrobił!
- Dobra przepraszam..
Teraz poczułam się strasznie głupio, on mi wszystko wygarnął, to co źle zrobiłam. Jeszcze nigdy nie usłyszałam takiego czegoś, zawsze każdy mnie zachwalał, pocieszał. Nie wiedziałam jak dalej prowadzić tą rozmowę. To mnie zaczęło przytłaczać.
- Nie chodzi o to, że masz mnie przepraszać. Chciałem Cię bliżej poznać, idąc na tą imprezę, a ty jesteś..
- No jaka? Dokończ..
- Nie ważne, dalej ubieraj jakieś ładne ciuszki i idziemy.
- Ale...
- Serio.. Chcesz się dalej ze mną kłócić?- spytał ze złowrogim spojrzeniem.
- Eh.. Ale możesz wyjść z tego pokoju, bo chcę się tu ubrać..
- Nie będziesz mi przeszkadzać..
- Niall...
- Sorry, sorry. Już wychodzę.
Po tych słowach Niall opuścił pokój. W głębi duszy chciałam iść, żeby go poznać, ale zawsze jestem złowrogo nastawiona do ludzi. Nie lubię nikogo poznawać, a w szczególności chłopców. Mam już ich po dziurki w nosie, ale nie wiedziałam jak się mam wytłumaczyć Niallowi. W sumie miał racje, nie mogę się tak zachowywać. Moje zachowanie jest żałosne. Szybko nałożyłam na siebie zwiewną miętową sukienkę i czerwone vansy. Lekko przeczesałam włosy i pomalowałam lekko rzęsy tuszem.
- Dobra, jestem gotowa- powiedziałam wychodząc z pokoju
- OMG.
- Co jest? Sorry, ale nie mam lepszych ciuchów...
- Wyglądasz prześlicznie!- powiedział z uśmiechem na twarzy.
- Oj tam, oj tam- poczułam lekkie rumieńce na twarzy.
- A jak słodko się rumienisz
- Przestań, bo będę czerwona jak burak. HAHA.
No to chodźmy już, szybko zakluczyłam drzwi. Niall otworzył mi drzwi od samochodu i wsiadłam do niego. Na miejsce dojechaliśmy z opóźnieniem, bo byliśmy ok. 20:30. Wychodząc z auta, słychać już było z odległości głośną muzykę. Czułam się tu bardzo nieswojo, na dodatek Niall chwycił mnie za rękę. Co było bardzo dziwne.
- Ale co ty?- spytałam.
- Przecież, nie możemy się zgubić, prawda?- powiedział ponownie z tym swoim uśmiechem.
- Racja..
Weszliśmy do środka. Chłopak witał się z większością ludzi przybijając 'piąteczkę' czy 'żółwika' lub zwyczajnie podając rękę. Cały czas trzymaliśmy się za ręce. Nie chciałam tego, ale w sumie nie miałam wyjścia. Przeszliśmy kawałek dalej i Niall powiedział, żebym usiadła w skazanym przez niego miejscu i czekała, a on przyniesie wodę. Usiadłam, przyglądałam się ludziom, którzy tańczyli, niektórzy się macali, całowali. Inni ze spoconymi już dość mocno ciałami.
- Ej, mała ty przyszłaś z tym blondaskiem, tak?- nie byłam pewna czy ta osoba do mnie to mówi.
- Ty do mnie mówisz?
- Pozwoliłem na 'ty'?- spytał chasmko.
- E..no.. ja nie wiem..nie..- zagubiłam się.
Koleś był napakowany, łysy i w ogóle nie wyglądał na przyjemnego.
- HAHAHA, lepiej nie zadawaj się z tym NIALLEM.
- Dlaczego?- powiedziałam ciszej.
- Dowiesz się w swoim czasie, a może ode mnie, hmm.. tylko jak, tylko jak?- mówił śmiejąc się.
- Co ty tutaj robisz?- usłyszałam wtrącający się głos Nialla.
- No wiesz, przyszedłem pogadać z Twoją laseczką.
- WYPIERDALAJ.
- I TAK SIĘ DOWIE.
- SKURWYSYNIE, DOBRZE WIESZ, ŻE TO NIE BYŁO TAK! WKRĘCIŁEŚ MNIE GNOJU.
- Śmieszny jesteś, elo.
- Koniec żartów gnoju!
Niall wymierzył prawego sierpowego w twarz wyrośniętego faceta. Ten tylko się zaśmiał i pchnął Nialla tak mocno, że się przewrócił, byłam cała spanikowana nie wiedziałam co robić. Kiedy nagle usłyszałam głośne krzyki...
----------------------------------------------------------------------------------------------
JEŚLI CI SIĘ PODOBAŁO, PROSZĘ ZOSTAW KOMENTARZ. JEŚLI CHCESZ BYĆ INFORMOWANY NA TWITTERZE O NOWYM ROZDZIALE TO NAPISZ, BĘDĘ INFORMOWAĆ :)
LIE
Łączna liczba wyświetleń
czwartek, 11 lipca 2013
poniedziałek, 8 lipca 2013
ROZDZIAŁ II
Gdy w końcu wróciłam do domu po strasznie dłużącym się dniu. Wyciągnęłam z lodówki jajka i wrzuciłam na patelnię. Chciałam na kolację zjeść jajecznicę. Strasznie zirytowało mnie zachowanie tego nowego, mówię tego nowego, bo nawet nie znam jego imienia. W sumie nie potrzebne mi to było. Nie dość, że strasznie się wkurzyłam sytuacją z tamtym facetem, co to w ogóle miało oznaczać, był chory? Chyba jedynie psychicznie, żeby wymyślać jakieś głupoty. A ten kelnerek, on jakiś ślepy czy co? Chyba można było zauważyć moją złość po tym co się właśnie stało. Nawet się nie poznaliśmy, nic o nim nie wiem. A ten mi wyskakuje z tekstem "Może gdzieś wyskoczymy?". Po prostu było to żałosne, gdybym nie była taka wnerwiona myślę, że bym się zgodziła, ale nie wtedy. Zamyśliłam się o tym i już prawie przypaliłam jajecznicę, ale w ostatnim momencie przypomniało mi się o niej. Szybko skonsumowałam posiłek i poszłam się wykąpać. Po wykonaniu tych czynności uwaliłam się na łóżko i przeskakując z kanału na kanał szukałam czegoś godnego uwagi w TV. Niestety nic tam nie znalazłam. Jeszcze tak chwilę przesiedziałam, kiedy znużył mnie sen.
*DRRRRRYŃŃŃŃŃŃ* Gdy usłyszałam dźwięk wydobywający się z budzika, otarłam oczy i po chwili podniosłam się do pozycji siedzącej, a dopiero wtedy wyłączyłam irytujący dźwięk. Szybko przygotowałam jakąś kanapkę z szynką. Ubrałam się w zielony sweterek, jeansy i vansy. Spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy i szybko przeczesałam włosy. Szybkim krokiem ruszyłam do miejsca pracy. Weszłam do środka, oczywiście jak codziennie każdy, każdego powitał promienistymi uśmiechami, a następnie każdy przystąpił do swojej pracy. Podeszłam do Daisy i spytałam:
- Ej, a ten blondas gdzie? Niech się ruszy robi się tłoczno!
- Powiedział, że się trochę spóźni i prosił, żebyś go zastąpiła..- odpowiedziała.
- CO?!- krzyknęłam dosyć głośno, lecz po chwili szybko zasłoniłam usta, ponieważ mogło to być słyszalne dla reszty ludzi.
Daisy popchnęła mnie lekko w kąt i tam dokończyła:
- Ciiii! Nie tak głośno.. no poprosił co miałam powiedzieć..
- Że nie?!
- Przepraszam Cię.. ale on jest taki słodki!
- Eh, nie ważne. - wkurzona odeszłam od niej. Kolejny dzień w pracy byłam wkurzona, gdy jego nie było z nami było tak inaczej, nigdy nie byłam tutaj złośliwa czy chamska. Dzisiaj chciałam wszystkich pozabijać. Ten chłopak doprowadzał mnie do szaleństwa. Lecz nie miałam nic innego do zrobienia, jak zacząć obsługiwać. Po godzinie przestało się robić tłoczno, więc nastąpił czas przerwy. Przerwy tutaj były nieregularne, mało klientów, chwila wytchnienia. Dużo zapierdziel niemiłosierny. Wyciągnęłam z torby kanapkę i zaczęłam ją konsumować. Kiedy w drzwiach ujrzałam tego wielkiego blondaska, którego miałam zastąpić. Nie wytrzymałam, coś we mnie pękło. Podeszłam, raczej podbiegłam do niego i zaczęłam:
- Co ty sobie kurwa myślisz?! Że możesz sobie innymi pomiatać?!
- Ojejciu, nie denerwuj się. Na urodzie stracisz- pogłaskał mnie po policzku
Szybko zdjęłam jego rękę z mojego policzka. Nie wiedziałam co mam już mówić. Stałam oniemiała. Z tyłu usłyszałam jego głos:
- Nie widzisz klientów? Co się tak obijasz?- mówił to kpiąc ze mnie, a zarazem się śmiejąc.
Tak jak powiedział, tak było. Pełno nowych klientów. Teraz nie mogłam z nim pogadać, a raczej poważnie porozmawiać o tym jak mnie traktuje, ponieważ zatrzymała mnie praca. Szybko dojadłam resztki kanapki i zabrałam się do pracy. Po kilku godzinnym obsługiwaniu klienteli. Nadeszła wolność, następnego dnia był czwartek, co łączyło się z dniem wolnym. Zawsze w czwartki kawiarnia cały dzień była zamknięta. Wzięłam swoją torbę i zauważyłam jego, który rozmawiał z szefem. Ehhh, nie chciało mi się czekać, a awantury nie robiłabym przy naszym wspólnym szefie! Przecież co on by sobie pomyślał, równie dobrze mogłabym o wszystkim mu powiedzieć, jakie on ma podejście do pracy, ale nie chciałam być, aż tak wredna jak on. Więc bez zastanowienia nacisnęłam klamkę drzwi i znalazłam się po za budynkiem, ale po chwili ktoś chwycił mnie za rękę. Odwróciłam się, a był to nie kto inny jak ten kelner. Cholera, nie znam nawet jego imienia!
- Czego chcesz?- spytałam oschle.
- Nie bądź taka wredna.- powiedział łagodnym tonem.
- Bo co?! Mogę być taka jaka chcę..
- Ależ dlaczego te nerwy?
- Przestań! Dobrze wiesz dlaczego.- powiedziałam.
- Nie, nie wiem. Olśnij mnie!- powiedział, wyglądało na to jakby zaczynał się wkurzać, tylko dlaczego? Ja nic mu nie zrobiłam wręcz przeciwnie.
- Nie przyszedłeś sobie do pracy z rana, a ja musiałam Cię zastąpić. Mogłeś powiedzieć, albo chociaż podziękować..
- Sprawdzałem Cię.- powiedział stanowczo.
- Co?! O co ci człowieku chodzi, odczep się.- ruszyłam prosto przed siebie. Podbiegł i stanął przede mną jednocześnie mnie zatrzymując.
- Mogę Ci to powiedzieć o co, ale pod jednym warunkiem!
- Jakim warunkiem?! Przestań.. Nie będę w Twoje gierki wchodzić....
- Dzisiaj o 20 jest impreza, pójdziemy na nią razem.
- Nie ma mowy. Zejdź mi z oczu.
- A założysz się, że jednak tam pójdziemy?- powiedziawszy to odwrócił się i poszedł w przeciwnym kierunku.
Wracając do domu cały czas przemyślałam to czego ten chłopak ode mnie chce, co ja mu zrobiłam. Przecież nawet go nie znam, a on jest tak nachalny. Miałam dość o jednym, o czym marzyłam. To tylko o kąpieli z bąbelkami. Po 20 minutach drogi znalazłam się pod domem. Przekręcając kluczyk do drzwi, usłyszałam swoje imię. Odwróciłam się i zobaczyłam, kogo?! Tego świrniętego kelnera.
- Mówiłem Ci, że pójdziemy razem na tą imprezę? Będę o 20! - powiedział mrugając do mnie.
- Czy ty mnie śledzisz?! Skąd znasz moje imię?
- Ha ha ha. Przestań, nie bądźmy dziecinni. Jestem Niall, podał mi rękę.
Nie podałam mu ręki, ponieważ nie miałam ochoty. Nie chciałam z nim mieć nic wspólnego, był zbyt chamski i wredny.
- Ale ja nigdzie nie idę.
- Oj, zmienisz zdanie, zmienisz. Do zobaczenia Emmo.
- Cześć....- powiedziałam z ulgą, gdy zobaczyłam, że oddala się od mojego domu.
Szybko spojrzałam na zegarek, była godzina 17. Nie miałam zamiaru nigdzie z nim iść przecież nie mógł mnie do tego zmusić. W końcu weszłam do domu i zasiadłam przed komputerem. Zauważyłam, że Daisy jest dostępna, napisałam do niej:
-Słuchaj ten Niall, jest nienormalny!
odp:
Och, Niall? Czyli już nasz jego imię, nieźle x
-Nie rób sobie żartów, on mnie zmusza, żebym z nim poszła na jakąś imprezę!
odp:
Nie martw się, on jest spoko, idź się zabaw! :)
-Nie ma mowy, nigdzie z nim nie pójdę.
odp:
Przestań puszczać wciąż fochy to jest żałosne, dlaczego nie chcesz się wiązać, bo jakieś dupki Cię wystawiły?! On jest inny widać..
-Może i masz rację, ale nie mam przekonania, a skąd ta pewność u ciebie?
odp:
Naprawdę wygląda na przyjemnego typka, tylko go poznaj.
-Ehh, sama nie wiem..
odp:
Ja bym tak zrobiła xx
-Pomocna to ty jesteś serio :/
odp:
Sorry...
- Dobra nieważne, cześć.
Zachowałam się głupio, odpisując jej w taki sposób, ale chciałam, żeby mnie jakoś wspierała, podtrzymała na duchu, a nie tylko napisała, żebym szła, bo jest fajny. Tak jasne ciekawe skąd tą pewność miała. Ona zawsze taka jest nieuważna, a później przez to tworzą się problemy. Nie obarczam jej tym, ale nie byłabym zaskoczona, gdyby to ona gadała z Niallem na mój temat. Nie ubłagalnie dochodziła godzina 20...
--------------------------------------------------------------------------------
Proszę o komentarze, jeśli się podoba! <3
Jeśli chciałby być ktoś informowany, proszę o tym napisać wraz ze swoją nazwą z twittera :)
*DRRRRRYŃŃŃŃŃŃ* Gdy usłyszałam dźwięk wydobywający się z budzika, otarłam oczy i po chwili podniosłam się do pozycji siedzącej, a dopiero wtedy wyłączyłam irytujący dźwięk. Szybko przygotowałam jakąś kanapkę z szynką. Ubrałam się w zielony sweterek, jeansy i vansy. Spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy i szybko przeczesałam włosy. Szybkim krokiem ruszyłam do miejsca pracy. Weszłam do środka, oczywiście jak codziennie każdy, każdego powitał promienistymi uśmiechami, a następnie każdy przystąpił do swojej pracy. Podeszłam do Daisy i spytałam:
- Ej, a ten blondas gdzie? Niech się ruszy robi się tłoczno!
- Powiedział, że się trochę spóźni i prosił, żebyś go zastąpiła..- odpowiedziała.
- CO?!- krzyknęłam dosyć głośno, lecz po chwili szybko zasłoniłam usta, ponieważ mogło to być słyszalne dla reszty ludzi.
Daisy popchnęła mnie lekko w kąt i tam dokończyła:
- Ciiii! Nie tak głośno.. no poprosił co miałam powiedzieć..
- Że nie?!
- Przepraszam Cię.. ale on jest taki słodki!
- Eh, nie ważne. - wkurzona odeszłam od niej. Kolejny dzień w pracy byłam wkurzona, gdy jego nie było z nami było tak inaczej, nigdy nie byłam tutaj złośliwa czy chamska. Dzisiaj chciałam wszystkich pozabijać. Ten chłopak doprowadzał mnie do szaleństwa. Lecz nie miałam nic innego do zrobienia, jak zacząć obsługiwać. Po godzinie przestało się robić tłoczno, więc nastąpił czas przerwy. Przerwy tutaj były nieregularne, mało klientów, chwila wytchnienia. Dużo zapierdziel niemiłosierny. Wyciągnęłam z torby kanapkę i zaczęłam ją konsumować. Kiedy w drzwiach ujrzałam tego wielkiego blondaska, którego miałam zastąpić. Nie wytrzymałam, coś we mnie pękło. Podeszłam, raczej podbiegłam do niego i zaczęłam:
- Co ty sobie kurwa myślisz?! Że możesz sobie innymi pomiatać?!
- Ojejciu, nie denerwuj się. Na urodzie stracisz- pogłaskał mnie po policzku
Szybko zdjęłam jego rękę z mojego policzka. Nie wiedziałam co mam już mówić. Stałam oniemiała. Z tyłu usłyszałam jego głos:
- Nie widzisz klientów? Co się tak obijasz?- mówił to kpiąc ze mnie, a zarazem się śmiejąc.
Tak jak powiedział, tak było. Pełno nowych klientów. Teraz nie mogłam z nim pogadać, a raczej poważnie porozmawiać o tym jak mnie traktuje, ponieważ zatrzymała mnie praca. Szybko dojadłam resztki kanapki i zabrałam się do pracy. Po kilku godzinnym obsługiwaniu klienteli. Nadeszła wolność, następnego dnia był czwartek, co łączyło się z dniem wolnym. Zawsze w czwartki kawiarnia cały dzień była zamknięta. Wzięłam swoją torbę i zauważyłam jego, który rozmawiał z szefem. Ehhh, nie chciało mi się czekać, a awantury nie robiłabym przy naszym wspólnym szefie! Przecież co on by sobie pomyślał, równie dobrze mogłabym o wszystkim mu powiedzieć, jakie on ma podejście do pracy, ale nie chciałam być, aż tak wredna jak on. Więc bez zastanowienia nacisnęłam klamkę drzwi i znalazłam się po za budynkiem, ale po chwili ktoś chwycił mnie za rękę. Odwróciłam się, a był to nie kto inny jak ten kelner. Cholera, nie znam nawet jego imienia!
- Czego chcesz?- spytałam oschle.
- Nie bądź taka wredna.- powiedział łagodnym tonem.
- Bo co?! Mogę być taka jaka chcę..
- Ależ dlaczego te nerwy?
- Przestań! Dobrze wiesz dlaczego.- powiedziałam.
- Nie, nie wiem. Olśnij mnie!- powiedział, wyglądało na to jakby zaczynał się wkurzać, tylko dlaczego? Ja nic mu nie zrobiłam wręcz przeciwnie.
- Nie przyszedłeś sobie do pracy z rana, a ja musiałam Cię zastąpić. Mogłeś powiedzieć, albo chociaż podziękować..
- Sprawdzałem Cię.- powiedział stanowczo.
- Co?! O co ci człowieku chodzi, odczep się.- ruszyłam prosto przed siebie. Podbiegł i stanął przede mną jednocześnie mnie zatrzymując.
- Mogę Ci to powiedzieć o co, ale pod jednym warunkiem!
- Jakim warunkiem?! Przestań.. Nie będę w Twoje gierki wchodzić....
- Dzisiaj o 20 jest impreza, pójdziemy na nią razem.
- Nie ma mowy. Zejdź mi z oczu.
- A założysz się, że jednak tam pójdziemy?- powiedziawszy to odwrócił się i poszedł w przeciwnym kierunku.
Wracając do domu cały czas przemyślałam to czego ten chłopak ode mnie chce, co ja mu zrobiłam. Przecież nawet go nie znam, a on jest tak nachalny. Miałam dość o jednym, o czym marzyłam. To tylko o kąpieli z bąbelkami. Po 20 minutach drogi znalazłam się pod domem. Przekręcając kluczyk do drzwi, usłyszałam swoje imię. Odwróciłam się i zobaczyłam, kogo?! Tego świrniętego kelnera.
- Mówiłem Ci, że pójdziemy razem na tą imprezę? Będę o 20! - powiedział mrugając do mnie.
- Czy ty mnie śledzisz?! Skąd znasz moje imię?
- Ha ha ha. Przestań, nie bądźmy dziecinni. Jestem Niall, podał mi rękę.
Nie podałam mu ręki, ponieważ nie miałam ochoty. Nie chciałam z nim mieć nic wspólnego, był zbyt chamski i wredny.
- Ale ja nigdzie nie idę.
- Oj, zmienisz zdanie, zmienisz. Do zobaczenia Emmo.
- Cześć....- powiedziałam z ulgą, gdy zobaczyłam, że oddala się od mojego domu.
Szybko spojrzałam na zegarek, była godzina 17. Nie miałam zamiaru nigdzie z nim iść przecież nie mógł mnie do tego zmusić. W końcu weszłam do domu i zasiadłam przed komputerem. Zauważyłam, że Daisy jest dostępna, napisałam do niej:
-Słuchaj ten Niall, jest nienormalny!
odp:
Och, Niall? Czyli już nasz jego imię, nieźle x
-Nie rób sobie żartów, on mnie zmusza, żebym z nim poszła na jakąś imprezę!
odp:
Nie martw się, on jest spoko, idź się zabaw! :)
-Nie ma mowy, nigdzie z nim nie pójdę.
odp:
Przestań puszczać wciąż fochy to jest żałosne, dlaczego nie chcesz się wiązać, bo jakieś dupki Cię wystawiły?! On jest inny widać..
-Może i masz rację, ale nie mam przekonania, a skąd ta pewność u ciebie?
odp:
Naprawdę wygląda na przyjemnego typka, tylko go poznaj.
-Ehh, sama nie wiem..
odp:
Ja bym tak zrobiła xx
-Pomocna to ty jesteś serio :/
odp:
Sorry...
- Dobra nieważne, cześć.
Zachowałam się głupio, odpisując jej w taki sposób, ale chciałam, żeby mnie jakoś wspierała, podtrzymała na duchu, a nie tylko napisała, żebym szła, bo jest fajny. Tak jasne ciekawe skąd tą pewność miała. Ona zawsze taka jest nieuważna, a później przez to tworzą się problemy. Nie obarczam jej tym, ale nie byłabym zaskoczona, gdyby to ona gadała z Niallem na mój temat. Nie ubłagalnie dochodziła godzina 20...
--------------------------------------------------------------------------------
Proszę o komentarze, jeśli się podoba! <3
Jeśli chciałby być ktoś informowany, proszę o tym napisać wraz ze swoją nazwą z twittera :)
środa, 3 lipca 2013
ROZDZIAŁ I
Wstałam wcześnie rano jak każdego innego dnia do pracy, pracowałam jako zwykła kelnerka w kawiarni o nazwie "Dream", miało to znaczyć, że klientela poczuje się jak w marzeniu? Trochę bez sensu ta nazwa, ale to już nie moja sprawa.
- Hej!- powiedziałam wchodząc do kawiarni, aby powitać wszystkich współpracowników, ponieważ otwarta ona jeszcze nie było.
Po chwili usłyszałam różne głosy odzywające się do mnie na powitanie. Szybko nałożyłam na siebie fartuszek w którym pracowałam. Po chwili podeszła do mnie moja najlepsza przyjaciółka z którą się przyjaźniłam jak i pracowałam:
- Słuchaj, dzisiaj dołączy do nas ktoś nowy. Kelner- powiedziała uśmiechając się.
- Proszę Cię, dobrze wiesz, że po tamtej sytuacji nie będę się z nikim wiązać!
- Chciałam Ci tylko pomóc..
- Przepraszam Cię, ogólnie się nie wyspałam, a ty mi tu jeszcze o nowych pracownikach.
- Rozumiem Cię, dobra chyba to on.- powiedziała spoglądając na drzwi.
- Ty się za dużo tu nie jaraj, bo masz chłopaka- powiedziałam.
- No coś ty! Przecież on nie ma być dla mnie.
- Przestań!- krzyknęłam do niej.
- Dobrze. - odpowiedziała ze spokojem.
- Witam- powiedział wchodząc do środka blondyn.
Miał niebieskie oczy, ubrany był zwyczajnie- biały T-shirt, niebieska bluza rozpinana i jakieś trampki. Wydawało mi się, że najprawdopodobniej jest w moim wieku, może ciut starszy. Jego perfumy rozniosły się prawie po całej przestrzeni budynku. Wyglądał na miłego.
- Hej- powiedziałyśmy jednocześnie, jak i po chwili zrobiła to reszta załogi.
- To ja będę nowym kelnerem tutaj.
Tak jak myślałam, pewnie jakiś laluś. Głupio zachichotałam pod nosem. Po chwili przyszedł nasz szef, szybko go z nami poznał i kazał mi, pokazać mu wszystko co najważniejsze i to co powinien wiedzieć i robić. Pokazałam mu gdzie ma zostawić swoje rzeczy i dałam mu fartuch. Dochodziła godzina 8 co oznaczało otwarcie kawiarenki. Pierwsi i nawet stali klienci już byli w środku. Więc pierwsze zamówienie zostało złożone na co szybko podeszłam do blatu i powiedziałam:
- Kawa i kawałek ciasta jabłkowego
- Się robi!- odpowiedziała kucharka.
- To co ja mam robić?- spytał blondyn.
- No jak to co? Zbierać zamówienia!- powiedziałam to do niego z lekkim zaskoczeniem.
Minęło parę godzin, aż w końcu już się robiło mniej tłoczno w sklepie, więc mogliśmy pozwolić sobie na przerwę. Podeszła do mnie ponownie moja przyjaciółka:
- No, no niezły ma tyłeczek- powiedziała spoglądając na niego, który siedział zajadając się prawdopodobnie swoim śniadaniem.
- Daisy, proszę Cię....przestań..
- Haha! Podoba Ci się? Przyznaj to.- powiedziała uśmiechając się.
Nie wiem o co jej w ogóle chodziło, może i był przystojny, ale nie chciałam się z nikim wiązać przez to wszystko co przeszłam. A ona wciąż się upierała.
- Och, kolejni klienci, niestety koniec przerwy- powiedziała moja przyjaciółka.
Ponownie każdy zabrał się do swojej pracy. Mijałam stoliki w mgnieniu oka, aby do każdego trafiło słuszne zamówienie i każdy był w miarę szybko obsłużony. Podbiegłam znów do blatu i krzyknęłam:
- Dwie zielone herbaty i 2 kawałki sernika!
Gdy tylko pojawiło się to, szybko zaniosłam to stolikowi, który o to prosił. Miałam już biec do następnego, ale siedziało tam starsze małżeństwo, które mnie zagadało:
- Ojej, dziękujemy Ci serdecznie kochana.
- Proszę bardzo to moja praca!- powiedziałam uśmiechając się.
- Mmmm jaki pyszny serniczek- powiedziała starsza pani.
- Bardzo się cieszę! Chciałabym dłużej pogadać..ale niestety nie mogę, praca mnie woła!
- Ach dobrze, dobrze- odpowiedziała.
Po chwili usłyszałam głosy dobiegające z konta kawiarni:
- Nic mu nie jest?! Co się stało?
Szybko podeszłam do tamtego miejsca, ujrzałam jakiegoś faceta leżącego, a obok niego ten nowy kelner.
- Co się stało?!
- Nie, nie wiem..On no zemdlał- jąkał się.
- Odejdź, ja to sprawdzę- lekko go popchnęłam, lecz on nadal stał koło mnie.
- Znasz się na tym? - dopytywał.
- Tak, więc nie przeszkadzaj- popchnęłam go ponownie.
Przyklęknęłam do tej osoby, sprawdziłam puls, na szczęście oddychał.
- Dobra, teraz dzwoń po karetkę!- krzyknęłam do chłopaka.
Zanim zdążył to zrobić, ten facet normalnie się podniósł, popatrzał się na mnie i usiadł na swoje miejsce.
- Czy to miał być jakiś żart?!- wstałam na równe nogi oburzona
- Nie.. ja nic nie wiem, może jemu się spytaj..
Spojrzałam na tamtego kolesia, a on siedział na swoim miejscu i głupio się śmiał. Nie wiedziałam już co mam robić. Zauważyłam, że pół ludzi znajdujących się w budynku, głupio się gapi z zaskoczeniem, większość też nie wiedziała o co chodzi. Szybko palnęłam:
- Dla każdego kawa na koszt firmy! Przepraszamy za zamieszanie!
Podeszłam szybko do reszty załogi i rozkazałam, aby dali każdemu kawy za to całe zamieszanie. Już dzisiaj nie wytrzymałabym w pracy.
- Daisy zostaniesz za mnie? Proszę..
- Dobrze, nie ma sprawy!
- Jeju, jak ja Ci dziękuję! - pocałowałam ją w policzek i wyszłam po za miejsce pracy.
Ledwo wyszłam, a podbiegł do mniej ten blondyn i spytał:
- Może gdzieś wyskoczymy?
- Błagam Cię zejdź mi z oczu..
- Czemu? Będzie miło..
- Nie, mam dość idź..
- Nie dam tak łatwo za wygraną...
- Co?- spytałam, ale chyba tylko sama siebie, bo po chwili widziałam go już przy stoliku jakiejś pary.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Pierwszy rozdział, wiem, że krótki, ale kolejne będą dłuższe! :)
Jeśli spodobał wam się I rozdział proszę o komentarze, dadzą mi na pewno motywacje do kolejnych rozdziałów! : )
- Hej!- powiedziałam wchodząc do kawiarni, aby powitać wszystkich współpracowników, ponieważ otwarta ona jeszcze nie było.
Po chwili usłyszałam różne głosy odzywające się do mnie na powitanie. Szybko nałożyłam na siebie fartuszek w którym pracowałam. Po chwili podeszła do mnie moja najlepsza przyjaciółka z którą się przyjaźniłam jak i pracowałam:
- Słuchaj, dzisiaj dołączy do nas ktoś nowy. Kelner- powiedziała uśmiechając się.
- Proszę Cię, dobrze wiesz, że po tamtej sytuacji nie będę się z nikim wiązać!
- Chciałam Ci tylko pomóc..
- Przepraszam Cię, ogólnie się nie wyspałam, a ty mi tu jeszcze o nowych pracownikach.
- Rozumiem Cię, dobra chyba to on.- powiedziała spoglądając na drzwi.
- Ty się za dużo tu nie jaraj, bo masz chłopaka- powiedziałam.
- No coś ty! Przecież on nie ma być dla mnie.
- Przestań!- krzyknęłam do niej.
- Dobrze. - odpowiedziała ze spokojem.
- Witam- powiedział wchodząc do środka blondyn.
Miał niebieskie oczy, ubrany był zwyczajnie- biały T-shirt, niebieska bluza rozpinana i jakieś trampki. Wydawało mi się, że najprawdopodobniej jest w moim wieku, może ciut starszy. Jego perfumy rozniosły się prawie po całej przestrzeni budynku. Wyglądał na miłego.
- Hej- powiedziałyśmy jednocześnie, jak i po chwili zrobiła to reszta załogi.
- To ja będę nowym kelnerem tutaj.
Tak jak myślałam, pewnie jakiś laluś. Głupio zachichotałam pod nosem. Po chwili przyszedł nasz szef, szybko go z nami poznał i kazał mi, pokazać mu wszystko co najważniejsze i to co powinien wiedzieć i robić. Pokazałam mu gdzie ma zostawić swoje rzeczy i dałam mu fartuch. Dochodziła godzina 8 co oznaczało otwarcie kawiarenki. Pierwsi i nawet stali klienci już byli w środku. Więc pierwsze zamówienie zostało złożone na co szybko podeszłam do blatu i powiedziałam:
- Kawa i kawałek ciasta jabłkowego
- Się robi!- odpowiedziała kucharka.
- To co ja mam robić?- spytał blondyn.
- No jak to co? Zbierać zamówienia!- powiedziałam to do niego z lekkim zaskoczeniem.
Minęło parę godzin, aż w końcu już się robiło mniej tłoczno w sklepie, więc mogliśmy pozwolić sobie na przerwę. Podeszła do mnie ponownie moja przyjaciółka:
- No, no niezły ma tyłeczek- powiedziała spoglądając na niego, który siedział zajadając się prawdopodobnie swoim śniadaniem.
- Daisy, proszę Cię....przestań..
- Haha! Podoba Ci się? Przyznaj to.- powiedziała uśmiechając się.
Nie wiem o co jej w ogóle chodziło, może i był przystojny, ale nie chciałam się z nikim wiązać przez to wszystko co przeszłam. A ona wciąż się upierała.
- Och, kolejni klienci, niestety koniec przerwy- powiedziała moja przyjaciółka.
Ponownie każdy zabrał się do swojej pracy. Mijałam stoliki w mgnieniu oka, aby do każdego trafiło słuszne zamówienie i każdy był w miarę szybko obsłużony. Podbiegłam znów do blatu i krzyknęłam:
- Dwie zielone herbaty i 2 kawałki sernika!
Gdy tylko pojawiło się to, szybko zaniosłam to stolikowi, który o to prosił. Miałam już biec do następnego, ale siedziało tam starsze małżeństwo, które mnie zagadało:
- Ojej, dziękujemy Ci serdecznie kochana.
- Proszę bardzo to moja praca!- powiedziałam uśmiechając się.
- Mmmm jaki pyszny serniczek- powiedziała starsza pani.
- Bardzo się cieszę! Chciałabym dłużej pogadać..ale niestety nie mogę, praca mnie woła!
- Ach dobrze, dobrze- odpowiedziała.
Po chwili usłyszałam głosy dobiegające z konta kawiarni:
- Nic mu nie jest?! Co się stało?
Szybko podeszłam do tamtego miejsca, ujrzałam jakiegoś faceta leżącego, a obok niego ten nowy kelner.
- Co się stało?!
- Nie, nie wiem..On no zemdlał- jąkał się.
- Odejdź, ja to sprawdzę- lekko go popchnęłam, lecz on nadal stał koło mnie.
- Znasz się na tym? - dopytywał.
- Tak, więc nie przeszkadzaj- popchnęłam go ponownie.
Przyklęknęłam do tej osoby, sprawdziłam puls, na szczęście oddychał.
- Dobra, teraz dzwoń po karetkę!- krzyknęłam do chłopaka.
Zanim zdążył to zrobić, ten facet normalnie się podniósł, popatrzał się na mnie i usiadł na swoje miejsce.
- Czy to miał być jakiś żart?!- wstałam na równe nogi oburzona
- Nie.. ja nic nie wiem, może jemu się spytaj..
Spojrzałam na tamtego kolesia, a on siedział na swoim miejscu i głupio się śmiał. Nie wiedziałam już co mam robić. Zauważyłam, że pół ludzi znajdujących się w budynku, głupio się gapi z zaskoczeniem, większość też nie wiedziała o co chodzi. Szybko palnęłam:
- Dla każdego kawa na koszt firmy! Przepraszamy za zamieszanie!
Podeszłam szybko do reszty załogi i rozkazałam, aby dali każdemu kawy za to całe zamieszanie. Już dzisiaj nie wytrzymałabym w pracy.
- Daisy zostaniesz za mnie? Proszę..
- Dobrze, nie ma sprawy!
- Jeju, jak ja Ci dziękuję! - pocałowałam ją w policzek i wyszłam po za miejsce pracy.
Ledwo wyszłam, a podbiegł do mniej ten blondyn i spytał:
- Może gdzieś wyskoczymy?
- Błagam Cię zejdź mi z oczu..
- Czemu? Będzie miło..
- Nie, mam dość idź..
- Nie dam tak łatwo za wygraną...
- Co?- spytałam, ale chyba tylko sama siebie, bo po chwili widziałam go już przy stoliku jakiejś pary.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Pierwszy rozdział, wiem, że krótki, ale kolejne będą dłuższe! :)
Jeśli spodobał wam się I rozdział proszę o komentarze, dadzą mi na pewno motywacje do kolejnych rozdziałów! : )
wtorek, 2 lipca 2013
WSTĘP
Niall przesiedział 2 lata w więzieniu. Oskarżony był o handel narkotykami, lecz czy słusznie? Emma zwykła niepozorna dziewczyna w życiu wiele przeszła, nie chciała się wiązać z nikim przez najbliższy czas. Miała za dużo żalu i bólu do innych. On wyszedł z więzienia, postanowił zacząć wszystko od początku, zaczyna pracę w kawiarni jako kelner. Czy zaloty Nialla co do Emmy będą słuszne, czy ona przełamie się i zakocha? Czy on wyjawi jej tajemnicę, dlaczego tak naprawdę przebywał w więzieniu, czy w ogóle to powie? Może to on wciągnie ją w to całe 'gówno'.
Imię głównej bohaterki: Emma Red ( naprawdę to Phoebe Tonkin)

-------------------------------------------------------------------------------------------------------
Imię głównej bohaterki: Emma Red ( naprawdę to Phoebe Tonkin)
-------------------------------------------------------------------------------------------------------
Niall w opowiadaniu nie ma w ogóle znaczenia co do Nialla, którym naprawdę jest. Miło by było zobaczyć pierwsze komentarze czy zaciekawił was prolog.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)