Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 8 lipca 2013

ROZDZIAŁ II

Gdy w końcu wróciłam do domu po strasznie dłużącym się dniu. Wyciągnęłam z lodówki jajka i wrzuciłam na patelnię. Chciałam na kolację zjeść jajecznicę. Strasznie zirytowało mnie zachowanie tego nowego, mówię tego nowego, bo nawet nie znam jego imienia. W sumie nie potrzebne mi to było. Nie dość, że strasznie się wkurzyłam sytuacją z tamtym facetem, co to w ogóle miało oznaczać, był chory? Chyba jedynie psychicznie, żeby wymyślać jakieś głupoty. A ten kelnerek, on jakiś ślepy czy co? Chyba można było zauważyć moją złość po tym co się właśnie stało. Nawet się nie poznaliśmy, nic o nim nie wiem. A ten mi wyskakuje z tekstem "Może gdzieś wyskoczymy?". Po prostu było to żałosne, gdybym nie była taka wnerwiona myślę, że bym się zgodziła, ale nie wtedy. Zamyśliłam się o tym i już prawie przypaliłam jajecznicę, ale w ostatnim momencie przypomniało mi się o niej. Szybko skonsumowałam posiłek i poszłam się wykąpać. Po wykonaniu tych czynności uwaliłam się na łóżko i przeskakując z kanału na kanał szukałam czegoś godnego uwagi w TV. Niestety nic tam nie znalazłam. Jeszcze tak chwilę przesiedziałam, kiedy znużył mnie sen.

*DRRRRRYŃŃŃŃŃŃ* Gdy usłyszałam dźwięk wydobywający się z budzika, otarłam oczy i po chwili podniosłam się do pozycji siedzącej, a dopiero wtedy wyłączyłam irytujący dźwięk. Szybko przygotowałam jakąś kanapkę z szynką. Ubrałam się w zielony sweterek, jeansy i vansy. Spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy i szybko przeczesałam włosy. Szybkim krokiem ruszyłam do miejsca pracy. Weszłam do środka, oczywiście jak codziennie każdy, każdego powitał promienistymi uśmiechami, a następnie każdy przystąpił do swojej pracy. Podeszłam do Daisy i spytałam:
- Ej, a ten blondas gdzie? Niech się ruszy robi się tłoczno!
- Powiedział, że się trochę spóźni i prosił, żebyś go zastąpiła..- odpowiedziała.
- CO?!- krzyknęłam dosyć głośno, lecz po chwili szybko zasłoniłam usta, ponieważ mogło to być słyszalne dla reszty ludzi.
Daisy popchnęła mnie lekko w kąt i tam dokończyła:
- Ciiii! Nie tak głośno.. no poprosił co miałam powiedzieć..
- Że nie?!
- Przepraszam Cię.. ale on jest taki słodki!
- Eh, nie ważne. - wkurzona odeszłam od niej. Kolejny dzień w pracy byłam wkurzona, gdy jego nie było z nami było tak inaczej, nigdy nie byłam tutaj złośliwa czy chamska. Dzisiaj chciałam wszystkich pozabijać. Ten chłopak doprowadzał mnie do szaleństwa. Lecz nie miałam nic innego do zrobienia, jak zacząć obsługiwać. Po godzinie przestało się robić tłoczno, więc nastąpił czas przerwy. Przerwy tutaj były nieregularne, mało klientów, chwila wytchnienia. Dużo zapierdziel niemiłosierny. Wyciągnęłam z torby kanapkę i zaczęłam ją konsumować. Kiedy w drzwiach ujrzałam tego wielkiego blondaska, którego miałam zastąpić. Nie wytrzymałam, coś we mnie pękło. Podeszłam, raczej podbiegłam do niego i zaczęłam:
- Co ty sobie kurwa myślisz?! Że możesz sobie innymi pomiatać?!
- Ojejciu, nie denerwuj się. Na urodzie stracisz- pogłaskał mnie po policzku
Szybko zdjęłam jego rękę z mojego policzka. Nie wiedziałam co mam już mówić. Stałam oniemiała. Z tyłu usłyszałam jego głos:
- Nie widzisz klientów? Co się tak obijasz?- mówił to kpiąc ze mnie, a zarazem się śmiejąc.
Tak jak powiedział, tak było. Pełno nowych klientów. Teraz nie mogłam z nim pogadać, a raczej poważnie porozmawiać o tym jak mnie traktuje, ponieważ zatrzymała mnie praca. Szybko dojadłam resztki kanapki i zabrałam się do pracy. Po kilku godzinnym obsługiwaniu klienteli. Nadeszła wolność, następnego dnia był czwartek, co łączyło się z dniem wolnym. Zawsze w czwartki kawiarnia cały dzień była zamknięta. Wzięłam swoją torbę i zauważyłam jego, który rozmawiał z szefem. Ehhh, nie chciało mi się czekać, a awantury nie robiłabym przy naszym wspólnym szefie! Przecież co on by sobie pomyślał, równie dobrze mogłabym o wszystkim mu powiedzieć, jakie on ma podejście do pracy, ale nie chciałam być, aż tak wredna jak on. Więc bez zastanowienia nacisnęłam klamkę drzwi i znalazłam się po za budynkiem, ale po chwili ktoś chwycił mnie za rękę. Odwróciłam się, a był to nie kto inny jak ten kelner. Cholera, nie znam nawet jego imienia!
- Czego chcesz?- spytałam oschle.
- Nie bądź taka wredna.- powiedział łagodnym tonem.
- Bo co?! Mogę być taka jaka chcę..
- Ależ dlaczego te nerwy?
- Przestań! Dobrze wiesz dlaczego.- powiedziałam.
- Nie, nie wiem. Olśnij mnie!- powiedział, wyglądało na to jakby zaczynał się wkurzać, tylko dlaczego? Ja nic mu nie zrobiłam wręcz przeciwnie.
- Nie przyszedłeś sobie do pracy z rana, a ja musiałam Cię zastąpić. Mogłeś powiedzieć, albo chociaż podziękować..
- Sprawdzałem Cię.- powiedział stanowczo.
- Co?! O co ci człowieku chodzi, odczep się.- ruszyłam prosto przed siebie. Podbiegł i stanął przede mną jednocześnie mnie zatrzymując.
- Mogę Ci to powiedzieć o co, ale pod jednym warunkiem!
- Jakim warunkiem?! Przestań.. Nie będę w Twoje gierki wchodzić....
- Dzisiaj o 20 jest impreza, pójdziemy na nią razem.
- Nie ma mowy. Zejdź mi z oczu.
- A założysz się, że jednak tam pójdziemy?- powiedziawszy to odwrócił się i poszedł w przeciwnym kierunku. 
Wracając do domu cały czas przemyślałam to czego ten chłopak ode mnie chce, co ja mu zrobiłam. Przecież nawet go nie znam, a on jest tak nachalny. Miałam dość o jednym, o czym marzyłam. To tylko o kąpieli z bąbelkami. Po 20 minutach drogi znalazłam się pod domem. Przekręcając kluczyk do drzwi, usłyszałam swoje imię. Odwróciłam się i zobaczyłam, kogo?! Tego świrniętego kelnera.
- Mówiłem Ci, że pójdziemy razem na tą imprezę? Będę o 20! - powiedział mrugając do mnie.
- Czy ty mnie śledzisz?! Skąd znasz moje imię?
- Ha ha ha. Przestań, nie bądźmy dziecinni. Jestem Niall, podał mi rękę.
Nie podałam mu ręki, ponieważ nie miałam ochoty. Nie chciałam z nim mieć nic wspólnego, był zbyt chamski i wredny. 
- Ale ja nigdzie nie idę.
- Oj, zmienisz zdanie, zmienisz. Do zobaczenia Emmo.
- Cześć....- powiedziałam z ulgą, gdy zobaczyłam, że oddala się od mojego domu.
Szybko spojrzałam na zegarek, była godzina 17. Nie miałam zamiaru nigdzie z nim iść przecież nie mógł mnie do tego zmusić. W końcu weszłam do domu i zasiadłam przed komputerem. Zauważyłam, że Daisy jest dostępna, napisałam do niej:

-Słuchaj ten Niall, jest nienormalny!
odp:
Och, Niall? Czyli już nasz jego imię, nieźle x
-Nie rób sobie żartów, on mnie zmusza, żebym z nim poszła na jakąś imprezę!
odp:
Nie martw się, on jest spoko, idź się zabaw! :)
-Nie ma mowy, nigdzie z nim nie pójdę. 
odp:
Przestań puszczać wciąż fochy to jest żałosne, dlaczego nie chcesz się wiązać, bo jakieś dupki Cię wystawiły?! On jest inny widać..
-Może i masz rację, ale nie mam przekonania, a skąd ta pewność u ciebie?
odp:
Naprawdę wygląda na przyjemnego typka, tylko go poznaj.
-Ehh, sama nie wiem..
odp: 
Ja bym tak zrobiła xx
-Pomocna to ty jesteś serio :/
odp:
Sorry...
- Dobra nieważne, cześć.


Zachowałam się głupio, odpisując jej w taki sposób, ale chciałam, żeby mnie jakoś wspierała, podtrzymała na duchu, a nie tylko napisała, żebym szła, bo jest fajny. Tak jasne ciekawe skąd tą pewność miała. Ona zawsze taka jest nieuważna, a później przez to tworzą się problemy. Nie obarczam jej tym, ale nie byłabym zaskoczona, gdyby to ona gadała z Niallem na mój temat. Nie ubłagalnie dochodziła godzina 20...

--------------------------------------------------------------------------------
Proszę o komentarze, jeśli się podoba! <3
Jeśli chciałby być ktoś informowany, proszę o tym napisać wraz ze swoją nazwą z twittera :)

6 komentarzy:

  1. suuuper! :D Czekam na następny! :):)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super :) @KMasowska

    OdpowiedzUsuń
  3. Swietny. Moglabys mnie informowac na tt @NoughtyButNice3
    :)

    OdpowiedzUsuń
  4. wooooooooooooo ale faje! Nialler zawsze taki grzeczny a tu! niegrzeczny chłopczyk ;D super mi się podoba :)
    zapraszam do siebie:
    give-me-your-love-and.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Masz u mnie plusa xd piszesz o Nialleru <3 niech ona nie będzie taka niedostępna xd hahaha czekam na kolejny

    OdpowiedzUsuń